Zdaniem Szczęśniaka: Czy elektryki zmniejszają emisje? To zależy
To w końcu jak jest? Czy samochody elektryczne tego straszliwego dwutlenku węgla emitują mniej czy więcej niż diesle?Trudno dziś znaleźć rzetelną informację w całym tym zgiełku medialnym, gdzie dominuje promocja zamiast wiedzy. A nawet gdy się pojawi, zalewana jest morzem słów, których wydźwięk jest jeden: emisje CO2 grożą globalną katastrofą, a elektromobilność nas przed nią uratuje. Co najwyżej rzucą zestawienie, jak to dużo tańsze jest "paliwo" i jak "zeroemisyjna" jest jazda samochodem. A jak masz inne zdanie, a nawet wątpliwości, to znaczy, że coś z tobą jest źle...

No niestety, nie najlepsze czasy dla ludzi dociekliwych. Gdy więc znalazłem ciekawą odpowiedź na to dręczące mnie pytanie, śpieszę donieść P.T. Czytelnikom KierunekChemia.pl, jak jest.
Odpowiedź jest prosta: to zależy.
Niemiecki Volkswagen porównał po latach praktyki i badań, jak wygląda cały cykl produkcji i użytkowania samochodów spalinowych i elektrycznych, tzw. "well to wheel" - od kopalni do koła. Porównanie wydaje się być wiarygodne, gdyż przedstawił je największy koncern samochodowy świata, produkujący zarówno samochody z silnikiem wewnętrznego spalania, jak i z napędem elektrycznym. Pokazał też cały cykl życia produktu (uwaga: tu drobna wątpliwość, którą wyjaśnię na końcu), a nie tylko jazdę samochodem, którą się tak eksponuje. A nie jest to prosta sprawa, sama opona wymaga analizy 14 procesów w całym cyklu życia. Przeanalizowano egzemplarze tego samego modelu, różniące się jedynie napędem.
Patrząc na wyniki emisyjne produkcji samochodów, można się zdziwić. Wyprodukowanie elektrycznego samochodu to bomba emisyjna w porównaniu z dieslem. Produkcja diesla oznacza emisję 29 gramów CO2 na kilometr jazdy (liczone dla pełnego cyklu życia, czyli 200 tysięcy kilometrów). Produkcja elektryka generuje 57 g CO2/km. Czyli na bramie fabryki elektryk wytworzył 2-krotnie więcej emisji, niż diesel. Niesłychane!
Dlaczego? Baterie. To one odpowiadają za 43% emisji w czasie produkcji samochodu elektrycznego. Do tego dochodzi silnik elektryczny, którego emisja stanowią 5% całości Te elementy wyróżniające samochód elektryczny, inne składniki są znacznie mniej emisyjne: stal to 18%, a aluminium 6%, a plastiki - zaledwie 3% emisji w czasie produkcji samochodu elektrycznego.
Elementy samochodu elektrycznego i ich udział w emisji CO2 przy produkcji (źródło: Volkswagen)
Tę potężną stratę na starcie elektryk odrabia "emisyjnie" podczas jazdy. Wtedy elektryk eGolf emituje znacznie mniej - tylko 62 g CO2/km, gdy diesel - 111 g CO2/km. W efekcie po 125 tys. kilometrów emisyjny ślad węglowy obu modeli wyrównuje się.
Podsumowanie badań jest dość optymistyczne klimatycznie - Golf TDI emituje 140 gram CO2/km średnio w swoim całym cyklu życia (200 tys. km), podczas gdy e-Golf osiąga emisję 119 g CO2/km. No dobrze, emisje są niższe... ale zaraz, zaraz... to całe zamieszanie po to tylko, żeby osiągnąć 15 procent oszczędności emisji??? Naprawdę??? Tylko 15 procent mniej?!
Tutaj zaczyna się bowiem owo "to zależy". Emisje w czasie jazdy są policzone łącznie z produkcją energii, dostarczanej samochodom, tak oleju napędowego jak i prądu. Owe 15% mniej emisji osiąga się przy średnim unijnym miksie energetycznym. Gdyby cała energia pochodziła z zielonych źródeł, zużywając 13-14 kWh/100km, samochód emitowałby zaledwie 2 g CO2, i w całym cyklu życia emitowałby zaledwie 42% tego, co diesel.
Gdy energia pochodzi z dzisiejszego miksu europejskiego - emituje w czasie jazdy 62 g CO2. I takie parametry zostały przyjęte dla kalkulacji. Jednak użytkując samochód elektryczny w Niemczech czy w USA - oszczędności emisyjnych z samochodu elektrycznego nie ma żadnych. Elektryczny i diesel emitują tyle samo. A w krajach takich jak Chiny czy Polska - emisje z elektryka są większe niż z diesla.
Porównanie emisji z eGolfa i Golfa diesla (źródło: Volkswagen)
Mamy więc teraz jasność, że odpowiedź na tytułowe pytanie zawiera się w słowie "zależy". Emisyjność samochodu elektrycznego zależy od otoczenia w którym działa.
Ale na koniec jeszcze inna wątpliwość, jeśli bowiem zajrzeć dalej, w ostateczną fazę cyklu życia samochodu, czyli jego złomowanie i recykling. Tego jeszcze nie bierze się pod uwagę ani w tej analizie ani generalnie przy odnawialnych źródłach energii. Co zrobić z baterią, która jak przy produkcji była głównym obciążeniem, tak i jej koniec życia będzie kosztowny. Tak finansowo, jak i emisyjnie.
Więc emisyjnie samochód elektryczny podsumowałbym jednym z nielicznych polskich przysłów ekonomicznych: "niewarta skórka wyprawki..."