Zdaniem Szczęśniaka: Rozświetlona świąteczna choinka
Czas Świąt Bożego Narodzenia. Wieczerza wigilijna, opłatek, Pasterka, a przez cały czas będzie nam towarzyszyć nieodłączny zwyczaj tego pięknego czas - choinka.

Patrząc na drzewko, które zajmuje centralne miejsce w naszych domach, pomyślmy sobie (oczywiście po otwarciu zgromadzonych pod nim prezentów dla całej rodziny) o tym, jak bardzo odzwierciedla ona nasze czasy. Bo zwyczaj jest dawny, wywodzi się z umieszczania nad drzwiami czy w oknach wiecznie zielonych gałązek. By odgonić złe chwile zimy i przechować przez ten smutny okres trochę słońca, dającego życie. Dość niedawno, bo w XVI wieku w Niemczech pojawiły się pierwsze drzewka świąteczne, najpierw na publicznych placach, później w bogatszych domach. Ozdobione były podobnie jak dzisiaj - kolorowe papierowe ozdoby, owoce, jabłka, ciastka, łańcuchy.
Dopiero dwa wieki później pojawiło się na choinkach to, co dzisiaj nadaje czar, wygląd i czyni wieczorem choinkę najjaśniejszym punktem naszego domu - światełka. Na początku były to woskowe świeczki, przymocowywane do gałązek szpilkami i zalewane woskiem. Nieliczni mogli sobie na to pozwolić, a zapalając świeczki, symbolizujące światło przychodzącego na świat Chrystusa, czyniono to tylko na chwilę, w obecności całej rodziny, by nacieszywszy się światłem, by szybko wszystkie je zgasić. Świeczki na drzewku świątecznym oprócz trudności w zamocowaniu ich (w 1878 r. w Ameryce wynaleziono klips, mocujący je do gałązki) były bowiem bardzo drogie, a poza tym miały inną ogromną wadę - powodowały pożary. Dlatego świateł nie można było zostawiać, a w pogotowiu trzymano wodę i piasek.
Choinkę w XIX w. przejęli Anglicy - w 1846 r. w prasie pokazano królową Wiktorię z całą rodziną wokół świątecznego drzewka, bogato zdobionego, z ogromną ilością świeczek. Wtedy choinka rozpoczęła swoją globalną karierę. Był to też moment narodzenia się zwyczaju prezentów pod choinką, wszyscy chcieli bowiem naśladować królową.
Zaś elektryczne światełka to wynalazek sprzed prawie 140 lat. Oczywiście amerykański. Początki były trudne. Wynalazca żarówki Thomas Edison po raz pierwszy zastosował je w 1880 r. dla ozdoby świąt, ale nie na choince. Dopiero jeden z dyrektorów firmy zastąpił świeczki żarówkami. Zaczął od 80 żarówek, białych, czerwonych i niebieskich, wielkości orzecha włoskiego, które umieścił na choince wystawionej w oknie mieszkania nad sklepem, gdzie sprzedawano żarówki. Te 80 żarówek zasilało dynamo umieszczone w piwnicy. Podzielone na 6 obwodów, przy pomocy przerywnika stykowego, zapalały się i gasły, oświetlały choinkę różnymi kolorami żarówek. Efekt był wielki - przechodnie zbierali się pod oknem i wznosili z radości okrzyki, a zaproszeni dziennikarze nie posiadali się z zachwytu w swoich relacjach prasowych.
Było to jednak początkowo szalenie kosztowne upiększenie, oświetlenie choinki kosztowało 2 tysiące dzisiejszych dolarów, wymagało też obsługi elektryka, pozwolić sobie na nie mogli jedynie najbogatsi (podobnie jak dzisiaj na Teslę). Nie było przecież nawet zasilania, nie były to czasy powszechnego dostępu do elektryczności, tylko centra największych miast zaczynały elektryfikowane. Gdy zaczęto sprzedawać pierwsze zestawy światełek, 16 żaróweczek kosztowało w 1900 r. tyle, ile wynosiła średnia tygodniowa płaca, ok. 350 dzisiejszych dolarów. Dopiero gdy koszty spadły (w ciągu 10 lat 7-krotnie), elektryczne ozdoby choinkowe zaczęły robić karierę. Jednak pół wieku było potrzebne, by w Ameryce elektryczne światełka wyparły świeczki.
Jednak świeczki długo jeszcze dominowały nad prądem elektrycznym jako oświetlenie choinek. I do dzisiaj myślę gdzieniegdzie roztaczają ten czar żywego migocącego naturalnie światła.
Dzisiaj w świecie obfitości energii i jej dostępności, owe światełka oderwały się od choinek, wyszły na okna, balkony, które całe przekształciły się w mrugające do nas choinki. Także fasady potężnych budynków przyozdabiane są w ograniczonych jedynie fantazją w migocące obrazy, kształty i postacie, zaprogramowane tak, by sprawiały wrażenie ruchu, przemawiające do nas na wiele sposobów.
Więc gdy patrzymy na ten symbol tych pięknych Świąt, na zielone gałązki przyozdobione kruchymi bombkami, wymyślnymi ozdobami, świecidełkami, tradycyjnymi (jak cukierki czy wata rozkładana na gałązkach) czy nowoczesnymi... pomyślmy o światełkach, migocących na różne sposoby, w różnych rytmach, całej gamie kolorów, w dużej ilości... I przypomnijmy, jak bardzo oddają one ogromny postęp, jaki dokonał się w ciągu tak krótkiego czasu, a szczególnie za naszego życia.
Cieszmy się więc i...
Szczęśliwego Nowego Roku 2020!"